Na moim poddaszu

Na moim poddaszu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 kwietnia 2013

80. Etykiety do przypraw - aktualizacja

Przez 2 lata istnienia tego bloga prym wśród postów wiedzie ten o etykietach do przypraw. Choć napisałam go w 2011 roku wciąż spływają do mnie od Was pochwały na ich temat - wielkie dzięki - to bardzo miłe :) Otrzymuję też wiele próśb by dorobić kilka nowy przypraw i postanowiłam je w końcu spełnić. Zebrałam wszystkie maile od Was i oto nowe etykiety.













Annette: Teraz jak najdzie mnie ochota na jakiś hafcik to haftuję i chowam na lepsze czasy, worek na reklamówki pokazał, że warto mieć takie maleństwa w zanadrzu.
Slonka: W Pepco kalendarz kosztował koło 20 zł więc jeszcze do przełknięcia, ale mój nie jest drewniany tylko z jakieś trocinowej masy.
J.: Przesyłka dotarła - dziękuję :) Chwalę się naszyjnikiem na moim drugim blogu.
Agea: Dzięki za komplement, z Twoich ust doświadczonej w szyciu osoby to podwójna pochwała.
Doti: Dziękuję :)

niedziela, 24 marca 2013

79. Worek do przechowywania i nietypowy kalendarz

Na blogach już bardzo świątecznie i wiosennie, ale ja kompletnie nie czuję jeszcze tego klimatu. Zimowa aura i temperatury 10 stopni poniżej zera raczej nie nastrajają pozytywnie, szczególnie kiedy na kalendarzu koniec marca. Brakuję mi tego charakterystycznego zapachu ziemi, ciepłego wiatru i świergotu ptaków. Dlatego kompletnie nie mogę zmobilizować się do wykonania jakichkolwiek wielkanocnych dekoracji. Ale zupełnie bezczynnie nie siedzę. Ostatnio trochę szyję. Dziś pragnę zaprezentować Wam woreczek do przechowywania jednorazowych reklamówek i woreczków foliowych. Woreczek jest dwustronny i bezszwowy, kurs na jego wykonanie znalazłam u Gazyni. Dodatkowo ozdobiony jest haftem korony, który wyhaftowałam z dwa lata temu dla czystej rozrywki i bez większego celu Link do korony, a jak się okazuje pracowałam nad nią również w okolicy Wielkanocy :) 



Przy okazji chciałam pokazać Wam mój niedawny zakup, którym jest nietypowy kalendarz. Pierwszy raz zobaczyłam taki u Dag-esz Pod norweskim niebem" i już wtedy mnie ujął, więc kiedy zobaczyłam go na półce w Pepco po prostu nie mogłam się oprzeć. Najlepiej prezentuje się na wysokim regale, wtedy widać tylko cyfry, które trzeba. 


Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem - dodają skrzydeł, jeżeli chcę skończyć projekt do świąt to dziś powinnam już powoli kończyć, a jak zwykle jestem w polu :)
Na koniec życzę Wam i sobie tygodnia bez przedświątecznej gonitwy :)


sobota, 9 lutego 2013

75. Zmalowałam ...

Jestem typową zodiakalną wagą, nie potrafię dłużej skupić się na wykonywaniu jednej czynności i skaczę z kwiatka na kwiatek. Myślę, że widać to dobrze po moim blogu, co rusz pokazuję coś z innej beczki. I dzisiaj będzie podobnie, zaprezentować Wam pragnę to co ostatnio zmalowałam.

A jak do tego doszło, że zabrałam się za przemalowywanie przedmiotów. No więc na początku poprzedniego roku wygrałam Candy u Madzi z blogu "Tworzymy Inaczej", otrzymałam wtedy wspaniałe przedmioty do własnoręcznej interpretacji, w stanie surowym, gotowe do malowania. W związku z tym, że nigdy się takim zajęciem nie pałałam, potrzebowałam trochę czasu by psychicznie i sprzętowo i materiałowo się do tego nastawić. Jak widać zbierałam się do tego prawie rok, ale w końcu się udało. A z efektów jestem bardzo zadowolona.

Największym i najtrudniejszym przedsięwzięciem było pomalowanie półeczki na ręczniki papierowe. Udało mi się metodą prób i błędów opracować mój wymarzony kolor beżowy (zapisałam  recepturę w notesie i na pewno będę do tego koloru wracać). Grafikę ściągnęłam z Graphics Fairy i transferowałam metodą na akryl. Malując tą półeczkę dużo się nauczyłam, malowanie to  bardzo wciągające zajęcie i na pewno jeszcze nie raz się do tego zabiorę, szczególnie że udało mi się wygospodarować kącik w naszej piwnicy, gdzie nikomu nie przeszkadza zapach farby czy też pył spod papieru ściernego. Malowanie tak mnie wciągnęło, że malując poszczególne elementy półeczki, pomalowałam również łączenia, co niestety skończyło się kłopotami przy składaniu całości. Poza tym nie ustrzegłam się błędów, w miejscu gdzie jest grafika na pewno widzicie jaśniejsze placki.


Jak widać na kadrze niżej półeczka nie zawisłaby gdyby nie moja córeczka, która z wielkim przejęciem przybijała wyimaginowany gwóźdź :)



Oprócz półeczki wśród wygranych przedmiotów był napis "Kitchen" Pomalowałam go metodą suchego pędzla i zawiesiłam pomiędzy kuchnią a dużym pokojem.




Kolejnym przedmiotem, który wpadł pod mój pędzel, była ramka, którą kupiłam w kontenerku z klamotami o której Wam kiedyś wspominałam. Ramkę pomalowałam z przetarciami w stylu shabby chic.


Od Madzi mam jeszcze formy rybek, za które muszę się koniecznie zabrać. Rybki będą ozdobą łazienki, której cały czas staram się nadawać morski charakter. Ach i jeszcze fantastyczny pojemnik na zioła, też go chcę przemalować. Wszystko przede mną :)

Monroma: Jeżeli chodzi o rozmieszczenie sprzętu w mojej kuchni to ze względu na jej wielkość nie miałam zbytnio dużego pola do popisu i w sumie żadnego innego miejsca na postawienie kuchenki. Jest przy oknie i tyle, a co za tym idzie znalazł się tu i okap. Okap to trochę atrapa, bo nie mamy zrobionego odprowadzenia oparów na zewnątrz, więc nie odczuwam wpływu okna na cug, może jak się tego doczekam nabiorę w tej kwestii doświadczenia. Plusem kuchenki przy oknie jest to że padające światło sprawia, że gotowanie jest przyjemniejsze, natomiast dużym minusem jest chlapiący tłuszcz i mam bardzo często okno do mycia. 

niedziela, 30 grudnia 2012

72. Świąteczna zazdrostka w serduszka do kuchni

Choć Boże Narodzenie już za nami, mam nadzieję, że wasze nastroje są nadal świąteczne. Bo u mnie jak najbardziej i w sercu i w domku cały czas odświętnie :) Zanim pryśnie ten czar chciałabym bardzo uraczyć Was jeszcze świątecznymi obrazkami.
Tak jak pisałam przy okazji zawieszki - serducha, w poprzednim roku nie zdążyłam z dekoracjami, miałam listę i plan, ale nic z niej nie wykreśliłam. Na szczęście teraz było inaczej - oprócz wieńca i choinki - co oczywiście nie jest żadnym wyczynem, zrobiłam zawieszkę serce oraz zawiesiłam świąteczną zazdrostkę w kuchni. Przekornie piszę, że tylko zawiesiłam ponieważ bohaterka dzisiejszego posta została zrobiona prawie rok temu. Pracę nad nią rozpoczęłam 2 tygodnie przed Bożym Narodzeniem 2011, a skończyłam pod koniec marca, a okres Świąt Wielkiej Nocy raczej nie jest dobrym czasem na pokazywanie bożonarodzeniowych dekoracji :) więc zazdrostka przeleżała kilka miesięcy w szafie i miała zostać powieszona na początku grudnia, a Wy oczywiście miałyście być świadkami tego wydarzenia. Jak łatwo zauważyć tak się nie stało. Na początku listopada, naiwnie myśląc, że jak zacznę po 6 grudnia ozdabiać dom ze wszystkim zdążę, zajęłam się całkowicie innymi rzeczami a mianowicie zabawą w przemalowywanie różnych rzeczy - tak mnie to wściągnęło, że o mały włos i w tym roku bym poległa. Na szczęście wszystko się udało i w końcu tuż przed świętami zazdrostka zawisła na swoim miejscu. Specjalnie by pięknie się prezentowała pomalowałam szyny na czerwono. Sprayem potraktowałam również latarenkę, którą widzicie na parapecie i która posłużyła mi do innej dekoracji, ale o tym jeżeli tylko mi się uda w następnym poście.

MATERIAŁY:
KORDONEK:   PUPPETS PIROSKA 280m/50g
                         100% bawełna, kolor 24000
SZYDEŁKO:    1,50; 1,75mm
WZÓR:             http://szydelkomania.blogspot.com/

Zużyłam 1,5 motka więc do mojego licznika przebiegu włóczki (na Różowym Kłębuszku) dopisuję 420 m.



Przy okazji możecie popatrzeć na dużą część mojej małej kuchni :)
Ale wracając do zazdrostki, w sumie powinnam już skończyć o niej pisać, ale na tym się nie kończy ta opowieść. Przeglądając moje ulubione blogi trafiłam na post u Lacrimy, który przewrócił życie mojej zazdrostki do góry nogami :) Dziękuję Marzenko za inspirację :) I ostatecznie moja zazdrostka po liftingu wygląda tak.



Uszyłam wąskie na 20 cm zasłonki do których doszyłam zazdrostki, a w miejscu tunelu na patyk w zazdrostce wciągnęłam taśmę w kolorze tkaniny, by tunel nie straszył pustymi dziurami. 
Z efektu jestem bardzo zadowolona. 



sobota, 9 czerwca 2012

58. Serwetnik

Witajcie

Serdecznie dziękuję WAM za wszystkie komplementy, które spłynęły pod adresem mojej szydełkowej poduchy. Muszę Wam powiedzieć, że komfort siedzenia na kanapie wzrósł ogromnie, jest świetna. 
Dziś króciutko, miałam o tym napisać przy okazji postu o poduszce, ale kompletnie zapomniałam. Chciałam pochwalić się ostatnim zakupem, a jednocześnie dać Wam cynk, gdzie takie cudeńko można kupić.


.... A więc w PEPKO za jedyne 19,90 zł :) Kolor biały, ale można przemalować wedle uznania, ja jak się zmobilizuję to zmienię kolor na beżowy.

piątek, 25 listopada 2011

43. Abażur - odsłona 06 - FINAŁ

Z wielką przyjemnością i dumą prezentuję dziś mój autorski projekt. Jest nim abażur do kuchni wykonany szydełkiem na metalowym stelażu. 17.07.2011 pojawił się pierwszy wpis o tym, że rozpoczynam nad nim pracę, a dziś mogę się już nim pochwalić - hurra :) Po prawdzie powinnam jeszcze poczekać z tym postem, ponieważ cały czas brakuje puszki osłaniającej kable i aż wstyd pokazywać takie zdjęcia, ale mogło by się okazać, że post pojawiłby się dopiero na wiosnę :) a aż tak długo nie mogę czekać, by się z wami podzielić moim dziełem :)
A oto jak wygląda na docelowym miejscu (nie przyglądajcie się zbytnio plątaninie kabli pod sufitem :)  )



Mam zamiar zmienić żarówkę na ozdobną. Moja ostateczna wersja abażura jest ażurowa, można się jednak pokusić o uszycie podszewki, ale nie wiem czy się na to zdecyduję. W sumie w takiej formie bardzo mi się podoba i nie ogranicza światła.

I zdjęcie na sucho na kanapie, tuż przed zawieszeniem:



MATERIAŁY:
WŁÓCZKA:    Altin Basak MAXI (100g/565m)
                         KOLOR - ECRU    100% bawełna 
SZYDEŁKO:    1,50 mm

Zużyłam 1 motek więc do mojego licznika przebiegu włóczki (na Różowym Kłębuszku) dopisuję 565 m.

Rzeczywisty kolor najlepiej oddaje zdjęcie na kanapie. Sam wzór listków nie jest mojego autorstwa, ale po swojemu zaadoptowałam go do projektu. W sumie to nie była duża praca i powinnam się z nią uporać w mig, ale z braku czasu wykonanie abażura rozciągnęło się na 4 miesiące. Robiłam go głównie w samochodzie w drodze do i z pracy, raptem pół godziny dziennie, 5 razy w tygodniu. No ale zawsze coś. :) Chociaż mam poczucie, że ten czas nie został zmarnowany. Teraz mam w szydełkowych planach firanki do kuchni dokładnie z tym samym motywem, no i może kolejne ubranko na butelkę do oliwy, zobaczymy. Szczerze powiedziawszy na razie nie mogę się jakoś do tego zabrać. 

Poniżej schematy (wykonane w programie SymblCro v.07.17) Nie ma zakończenia, ponieważ wszystko zależy od naszej wyobraźni, można to zrobić w dowolny sposób.
Na początek nabieramy 52 oczka łańcuszka (na schemacie go nie ma) i dalej dziergamy wg schematu:

schemat cz.1 

schemat cz.2

schemat cz.3

Na koniec pragnę podziękować MagdaLenie za przyznanie mi oficjalnego wyróżnienia. Piszę oficjalnego, ponieważ Wasze komentarze i bycie w gronie obserwatorów mojego blogu jest już dla mnie ogromnym wyróżnieniem :) Za wszystkie wyrazy sympatii i zainteresowania bardzo dziękuję.



poniedziałek, 10 października 2011

39. Flower pot

Oglądam wiele blogów związanych z wystrojem wnętrz i na wielu, powiedziałabym większości króluje biel. Jest to bardzo wdzięczny kolor, bo łatwo go zestawiać i stanowi bardzo fajne tło do wielu dekoracji, nieważne czy jest to Boże Narodzenie czy Wielkanoc.
Ja osobiście nie czuję się najlepiej w białych ścianach, choć bardzo mi się to u innych podoba. To co mam teraz to blady żonkil, beże, brązy, zieleń. I muszę powiedzieć, że choć to trudne do ogarnięcia stylistycznie to dobrze się czuję w takim wnętrzu. Może w przyszłości wyeliminuje zieleń, a na ścianach położę bardziej beże, ale na razie powolutku, metodą mały kroczków aranżuję to co mam :)

A nawiązując do powyższych dywagacji ostatnio wpadł mi w ręce katalog CASTORAMY. Może ten sklep nie należy do mocno desingerskich, ale po szybkim przewertowaniu kartek wpadło mi w oko kilka drobiazgów i dziś pojechałam zakupić pierwsze z nich. Oto moje nowe nabytki, dwa beżowe wyroby ceramiczne z serii FLOWER POT.



Cała kolekcja przedstawia się następująco:
konewka                   - 26,98 zł ( na zdj.)
osłonka o śr. 12 cm   -   8,98 zł
osłonka o śr. 15 cm   - 15,98 zł
osłonka o śr. 17 cm   - 24,98 zł
doniczka o śr. 13 cm - 12,46 zł (na zdj.)


Na koniec chciałam tylko napisać, że na życzenie Bożenki wykonałam kolejne etykiety do przypraw. Poniżej prezentuje nowe wzory, które oczywiście zostały dodane do postu głównego o etykietkach. Korzystajcie, oto one, a po więcej zapraszam do mojego wrześniowego posta:








poniedziałek, 19 września 2011

34. Abażur - odsłona 05

Etykiety do przypraw były takim spontanicznym przerywnikiem, a gołąbek prezentowany wczoraj to potrzeba chwili:) Jak wiecie moją robótką nr 1 na tę chwilę jest abażur. Dziś postanowiłam przekazać Wam wieści właśnie z tego frontu :) I od razu uprzejmie donoszę, że zmieniłam koncepcje, ale nie związaną ze wzorem ale z kolorem. Będąc na takim etapie ...


...doszłam do wniosku, że robótka wychodzi mi za żółta. Choć było mi strasznie żal przerobionych rzędów, decyzja była szybka, robię od nowa innym kolorem. Wizyta w pasmanterii i niełatwy wybór z pośród kilku różnych odcieni beżu, ostatecznie padł na włóczkę Maxi - mam nadzieję, że tym razem mi się już nie odwidzi. Na te chwilę jest tyle.


środa, 14 września 2011

32. Etykiety do przypraw

Od rana tryskam pozytywną energią bo właśnie rozpoczął się mój urlop :) Uwolniony od stresów umysł i serce oraz odrobina wolnego czasu sprawiła, że pierwszy wolny dzień od razu zaowocował małym hand made'm. Zaprojektowałam i wykonałam etykiety do moich słoiczków z przyprawami. Jeżeli się Wam podobają to możecie też takie mieć, wszystkie potrzebne materiały wraz z instrukcją wykonania znajdziecie poniżej. Zapraszam :)



1. Poniżej zamieściłam gotowe etykietki, wystarczy zapisać je na swoim komputerze. 
2. Następnie otworzyć nowy dokument w wordzie i wkleić wszystkie grafiki.
3. Wydrukować na sztywnym papierze (ja wykorzystałam arkusz bloku technicznego)


4. Wyciąć, zostawiając z jednej strony ok. 8 mm margines


5. Następnie wyciąć kształt etykietki i zrobić dziurkę


6. Kolejnym etapem jest nadanie etykietom starego wyglądu poprzez kąpiel w miseczce z kawą rozpuszczalną.

7. Kiedy wyschną należy je wyprasować i na koniec zawiesić na słoiczku.

Etykiety mają rozmiar 3 na 5 cm. Ramkę, która stała się podstawą dla moich etykiet ściągnęłam ze strony GRAPHICSFAIRY. Do etykiet używam czcionki: PAPYRUS rozm. 11,5. Jeżeli jesteście zainteresowane jeszcze napisami innych przypraw, niż te które zamieściłam poniżej, napiszcie. Wykonam je dla Was i zamieszczę w kolejnych postach.
















ZAKTUALIZOWANE 28.09.2011





ZAKTUALIZOWANE 04.12.2011




ZAKTUALIZOWANE 27.04.2013














ZAKTUALIZOWANE 31.01.2014






















ZAKTUALIZOWANE 06.04.2014