Na moim poddaszu

Na moim poddaszu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 marca 2014

99. Zachód słońca nad Afryką

Do wyciągnięcia tego haftu z czeluści szafy, skłoniło mnie wyzwanie zorganizowane przez Dziewczyny z Szuflady pt. "Afrykański Zachód Słońca".
Jest to jeden z moich pierwszych haftów (dokładnie trzeci :) ) datowany na 2003 rok :) Przede wszystkim wyróżnia się tym, że krzyżyki stawiane były z całego pasma muliny, więc jest bardzo mięsisty no i sporo kosztował :) Ma też dzięki temu taki gobelinowy charakter. Poza tym sama go zaprojektowałam. Nie korzystałam z żadnego gotowego schematu czy też kanwy z nadrukiem. Znalazłam w sieci zdjęcie, które mnie ujęło, poza tym idealnie pasowało kolorystyką do mojego ówczesnego pokoju i wydrukowałam je na czterech kartkach A4 wraz ze stworzoną w excelu siatką. Oto efekt:



A tak wyglądał mój schemat:



Zgłaszam mój zachód słońca na Wyzwanie numer 3 

Anetko, Moka: Dziękuję za ciepłe słowa pozostawione pod ostatnim postem. Pozdrawiam :)

środa, 30 października 2013

90. Wyprawka małego przedszkolaka

Jak wiecie mój mały przedszkolak trafił do grupy biedronek. W czerwcu zaraz po zebraniu, na którym ogłoszono tę radosną nowinę, rozpoczęłam pracę na workiem z haftowaną aplikacją. Najpierw przeszukałam internet w poszukiwaniu idealnej biedronki i trafiłam na wzory ze strony MARILENY PONTO CRUZ, które okazały się strzałem w dziesiątkę. Z czterech wzorów, które możecie zobaczyć TU wybrałam jeden i zaczęłam haftować na bardzo rzadkim płótnie, dosłownie prawie straciłam wzrok :) Haftowałam, haftowałam całe lato, aż lato się skończyło no i oczywiście nie wyrobiłam się na drugiego września :( Premierę worek w przedszkolu miał dopiero tydzień temu. Ale pomimo małego poślizgu, zresztą bardzo dla mnie charakterystycznego w ostatnich czasach, bo ogólnie ze wszystkim jestem spóźniona, bardzo jestem zadowolona ze efektu końcowego. Worek prezentuję się fantastycznie i śmiem przypuszczać, że jest najładniejszy ze wszystkich, które wiszą na przedszkolnych wieszaczkach. Ale ze mnie bufon :) No ale same zobaczcie, czyż nie jest udany :)

Na początek sam haft w pełnej krasie:




A tu już rzeczony worek, jeszcze bez sznurka. Worek jest bezszwowy, dwustronny i ma wewnątrz ładne wykończenie:





A tu już worek w docelowym miejscu:



Na koniec jedna z pierwszych prac mojej córci wykonana w przedszkolu (środkowy jeżyk). Wiem, że każdy swojego Wasylka chwali, ale tak obiektywnie patrząc, moim zdaniem moja Majka ma naprawdę artystyczny zmysł, zobaczcie jak równiutko są powtykane wykałaczki, a i oczka tak równo rozstawione :) hahaha 


Ale sobie dzisiaj przysłodziłam, nie ma co :)
Dziękuję dziewczyny za wszystkie komentarze i Waszą obecność pomimo niezbyt dużej liczby wpisów z mojej strony. Przy obecnym trybie życia tylko tyle jestem w stanie z siebie wykrzesać.


Na koniec przypominam o moim candy. By się zapisać wystarczy nacisnąć banerek na pasku bocznym :)


Joanno: Dzięki serdeczne. Muszę przyznać się, że mocno się zaangażowałam i na równi z moją pociechą przeżywam ten czas. 
Braenn: Dzięki, myślę, że po prostu muszę cały czas pilnie trenować i dojdę w szyciu do perfekcji. Ja też się cieszę że mnie odnalazłaś i że Szczecin rośnie w siłę :) 
Annette: Bardzo Ci dziękuję za miłe słowa :) Dzięki że jesteś :)
Nela-Guda: Dziękuję, sama szyjesz i to perfekcyjnie i usłyszeć od Ciebie komplement w tej materii to wielki zaszczyt.
Magicznyhaft.pl: Dziękuję :) Mam wrażenie, że Panie przedszkolanki lub nauczycielki jak tylko wyczuwają kreatywną osobę, to jej już z rąk nie wypuszczają :) 
Słonka: Błagam nie strasz :) hahaha, organizer jest pierwszy i ostatni mam nadzieję, bo inaczej będę musiała jakiś czasowstrzymywacz zorganizować, by jakoś się ogarnąć. 
CyberJulko: Zawsze do usług :) - jesteś bardzo utalentowana i to czysta przyjemność komentować Twoje prace.

niedziela, 27 października 2013

89. CANDY

Ogłaszam Candy :)


Obiecane już chyba ze sto lat temu :) Specjalnie na tę okazję uszyłam dla Was worek na przydasie. Worek  jest bezszwowy, ozdobiony jest własnoręcznie wyhaftowaną koroną link do korony oraz małym guziczkiem w kształcie ptaszka. Mam nadzieję, że trafiłam w Wasz gust.


Oprócz woreczka zwycięzca otrzyma ode mnie dodatkowo:
* garść zamków (na pewno przydadzą się w każdym domu :) )
* słodycze

       

Zasady, jak wszędzie:
- komentarz pod postem
- adres bloga lub email
- podlinkowany baner na blogu

Zgłoszenia przyjmuję do 22.11.13, a wyniki podam w następnych dniach.

sobota, 28 września 2013

88. Ku chwale ojczyzny :)

Kiedy w czerwcu na pierwszym zebraniu w przedszkolu Pani Dyrektor powiedziała, że oczekuje od rodziców zaangażowania w życie przedszkola to pomyślałam sobie, "O Boże  - nie dość że nie mam na nic czasu - to jeszcze przyjdzie mi się udzielać społecznie". Stanęła mi przed oczami scena z serialu Alternatywy 4 - kiedy to Anioł organizował czyny społeczne i wtedy zaparłam się w sobie i przyrzekłam, że nigdy przenigdy do niczego się nie zgłoszę i nie dam się w nic wrobić :) No, ale jak to mówią zapierała się żaba błota. Kiedy przyszło co do czego to zgłosiłam się pierwsza :) Pani spytała czy ktoś z rodziców jest szyjący - nikt się nie zgłosił więc podniosłam rękę, że ja co prawda amatorka jestem, ale chętnie coś uszyję :)
Okazało się, że w grupie mojej córci brakuje organizera na szczotki i grzebienie do włosów.
Dostałam wytyczne co do wymiarów oraz ilości kieszonek, a reszta miała być już wedle mojej inwencji twórczej. I tym sposobem poprzedni weekend upłynął mi na szyciu. Nie mogłam się oprzeć i dodatkowo wyszyłam znaczek informujący do kogo należy organizer, na którym nie zabrakło też małej biedroneczki - symbolu grupy.
(Przepraszam za jakość zdjęć - były robione wieczorem)




Organizer uszyłam z bawełny w biało niebieską pepitkę. Ma 18 kieszonek. Wymiary 30x80 cm. Niestety z lewej strony trochę mi się zwichrował i jest przez to leciutko krzywy, ale i tak jestem z siebie ogromnie dumna, bo poradziłam sobie z najtrudniejszy, ale też bardzo chyba najciekawszym etapem, czyli etapem projektowania oraz układania kolejności szycia poszczególnych elementów.

W następnych postach będzie nadal o szyciu z lekką nutką haftu krzyżykowego. Zapraszam.

Magicznyhaft.pl: Strasznie mi miło, że poświęciłaś swój czas by zapoznać się z moim blogiem i tym co robię, dziękuję za miłe słowa i zapraszam ponownie :)
Annette: Dzięki :) Maja na początku nie chciała tych pojemników, chciała swoje stare ze słoniem i napisami :) hahah ale potem się przekonała do nich i teraz co jakiś czas mi serdecznie dziękuję :) Ja już też żadnego pudełka nie wyrzucę :)
Kopalniapomysłów: Dziękuję za słowa uznania :) Mam nadzieję, że będzie kiedyś tak jak mówisz i przyjdzie czas kiedy będę dziergać razem z córeczką, czy też wyżywać się w innych technikach, na razie najlepiej wychodzi nam wspólne kolorowanie :)
Joanno: Cieszę się że Ci się podobają :)

niedziela, 23 czerwca 2013

84. Biedroneczki są w kropeczki ...

Witajcie w pierwszych dniach lata. 
Przez Szczecin w ostatnich dniach przeszła fala upałów i niestety nie mogliśmy przebywać na naszym poddaszu (temperatura 29C). Koczowaliśmy na niższych piętrach u rodziców. Był to czas wyjęty z życiorysu, bo nic tak naprawdę nie można zrobić stricte dla domu, najgorsze jest to że to dopiero początek lata i jeszcze wszystko przed nami.  Ale choć z tego powodu w upiększaniu mojego strychu trwa impas to otworzyły się dla mnie inne twórcze rewiry. Moja córcia od września idzie do przedszkola. Jesteśmy już po pierwszym zebraniu i okazało się, że została przyjęta do grupy BIEDRONEK. Zabieram się więc do szycia worka na kapcie z tym motywem.
Konkretnego wzoru biedroneczki na aplikację jeszcze nie wybrałam. Najbardziej podobają mi się wzory z serii j.n., ale mam je w bardzo słabej rozdzielczości więc nie wiem czy uda mi się z nich coś wyłuskać.





Jak widzicie pozostaję więc w tematach hafciarskich, choć ostatnio strasznie korci mnie ponownie papierowa wiklina (już kiedyś korciło - skończyło się na dwóch koszykach - które jeszcze nie widziały światła blogowego ale kto wie - może wkrótce - choć okropne z nich straszaki).
Poza wyjawieniem swoich robótkowych planów, chcę Wam pokazać 2 książki, które nabyłam dzięki Chadze, która na swoim blogu podała link do fajnej i niedrogiej internetowej księgarni LINK
Pierwsza jest o szyciu ozdobnych poduszek, a drugą kupiłam właśnie z myślą o papierowej wiklinie.




Dziękuję Dziewczyny za miłe komentarze pod ostatnim postem - cieszę się że Wam też spodobał się obrazek z AOY, który wybrałam do wyhaftowania - obiecuję, że na pewno będzie coś jeszcze z tej serii na moim blogu.

czwartek, 30 maja 2013

83. All Our Yesterdays - Design for August

O tym że uwielbiam coastal style w wystroju wnętrz i wszelkie marynistyczne ozdoby pisałam na blogu nie raz. Wg mnie idealnie w tę stylistykę wpisują się wzory z serii ALL OUR YESTERDAYS. Uwielbiam je i zawsze chciałam coś z nich wyhaftować. Niespodziewanie nadarzyła się świetna okazja, bo od dłuższego czasu chciałam podarować mojej chrzestnej jakiś wyjątkowy prezent tak bez okazji. Wybór padł na obrazek z serii AOY, bo idealnie wpisuje się w jej klimaty.
Wybrałam wzór zaprojektowany przez DMC na miesiąc sierpień, przedstawiający trójkę maluchów chlapiących się w wodzie. Haft jest niezwykle plastyczny, wzór fantastycznie opracowany, efekt końcowy po prostu mnie zachwyca. Teraz musi spodobać się również mojej cioci.
Na pewno kiedyś go powtórzę, ale wtedy zostanie już ze mną.


Do powyższej aranżacji użyłam przedmiotów z mojej łazienki, w której bez względu na porę roku panuje iście wakacyjny nastrój.
A poniżej kilka zbliżeń na sam haft. Haftowałam na białej kanwie (choć trochę tego na zdjęciach nie widać, bo były robione w pochmurny dzień) i użyłam muliny Ariadna.



Dziękuję za wszystkie komentarze, które do mnie spływają, czytam wszystkie i te pod aktualnymi postami i te pod postami wstecz.

Slonka: Cieszę, że podoba Ci się pudełeczko, masz rację ludzie z upośledzeniem umysłowym są wyjątkowo wrażliwi.
Joanno: Masz rację :) Dobrze się razem komponują.
Nela-Guga: Czekam na efekt końcowy.
Lidko z Nitką: Musiałabyś zobaczyć moją minę, kiedy zobaczyłam go w second handzie :) Sama byłam w szoku, że tego nikt nie kupił przede mną.
Zwyczajna mamo, Annette, Aniu z Radziejowego Zacisza: Dziękuję dziewczyny za miłe słowa :)
Edyto: Uwielbiam jak mi się trafiają takie okazje :)

niedziela, 24 marca 2013

79. Worek do przechowywania i nietypowy kalendarz

Na blogach już bardzo świątecznie i wiosennie, ale ja kompletnie nie czuję jeszcze tego klimatu. Zimowa aura i temperatury 10 stopni poniżej zera raczej nie nastrajają pozytywnie, szczególnie kiedy na kalendarzu koniec marca. Brakuję mi tego charakterystycznego zapachu ziemi, ciepłego wiatru i świergotu ptaków. Dlatego kompletnie nie mogę zmobilizować się do wykonania jakichkolwiek wielkanocnych dekoracji. Ale zupełnie bezczynnie nie siedzę. Ostatnio trochę szyję. Dziś pragnę zaprezentować Wam woreczek do przechowywania jednorazowych reklamówek i woreczków foliowych. Woreczek jest dwustronny i bezszwowy, kurs na jego wykonanie znalazłam u Gazyni. Dodatkowo ozdobiony jest haftem korony, który wyhaftowałam z dwa lata temu dla czystej rozrywki i bez większego celu Link do korony, a jak się okazuje pracowałam nad nią również w okolicy Wielkanocy :) 



Przy okazji chciałam pokazać Wam mój niedawny zakup, którym jest nietypowy kalendarz. Pierwszy raz zobaczyłam taki u Dag-esz Pod norweskim niebem" i już wtedy mnie ujął, więc kiedy zobaczyłam go na półce w Pepco po prostu nie mogłam się oprzeć. Najlepiej prezentuje się na wysokim regale, wtedy widać tylko cyfry, które trzeba. 


Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem - dodają skrzydeł, jeżeli chcę skończyć projekt do świąt to dziś powinnam już powoli kończyć, a jak zwykle jestem w polu :)
Na koniec życzę Wam i sobie tygodnia bez przedświątecznej gonitwy :)


piątek, 15 lutego 2013

76. Łabędzie odbijające się w wodzie jako słonie...

"Łabędzie odbijające się w wodzie jako słonie" - Salvadora Dali to mój największy do tej pory wyhaftowany krzyżykami obraz. Składa się z około 60500 krzyżyków, zużyłam na niego ok. 70 moteczków muliny, a jego wymiary to 70x45cm. Schemat opracowałam samodzielnie w programie Haft Krzyżykowy.


Nie wiem czy kiedyś wspominałam jak zaczęła się moja przygoda z haftem. Pracowałam w czasie studiów w sklepie z prezentami na każdą okazję, dużo różnych fajnych rzeczy, a obok była pasmanteria i jak to w handlu bywa, zaznajomiłam się z dziewczyną, która tam pracowała. To ona namówiła mnie bym spróbowała coś wyhaftować i ostatecznie sprzedała mi kanwę z nadrukiem psa oraz 10 mulinek. To był początek, kompletnie nie wiedziałam o co chodzi - pamietam że kręciłam kanwą jak mi było wygodnie co ostatecznie skończyło się krzyżykami haftowanymi raz na lewo raz na prawo. Oczywiście jak się domyślacie wciągnęłam się maksymalnie i jak to ja już po pierwszym obrazku zjadłam wszystkie rozumy i byłam tak pewna siebie, że zamiast trenować na maleńkich formach, doskonalić technikę, zagłębiać się w temat  od razu rzuciłam się na głęboką wodę. Skończyło się klasycznie - dużo wysiłku i pracy, duże koszty i brak zadowolenia na końcu, bo efekt nie był taki jak założyłam na samym początku.
Gdybym miała trochę pokory i poczytała co nieco lub popraktykowała więcej wszystko skończyło by się lepiej. Popełnilam mnóstwo błędów: nie rozdzielałam nitek tylko haftowałam całym pasmem muliny i wybrałam zły rozmiar kanwy, przez co krzyżyki są za duże i najnormalniej mam pikselozę, efekt jest dopiero z bardzo dużej odległości. Może pomogłyby tu backstich'e ale nie mam już do niego serca. Mimo ogromnego zapału podczas pracy po skończeniu obraz rzuciłam w kąt i nie chciałam go ogladać. Zlitowała się nad nim moja mama i wisi sobie teraz w takim pokoju kawowym. Mamy taki maleńki pokój w którym można przysiąść, poczytać prasę i wypić kawkę, nie ma za wiele sprzętów ale na każdej ścianie wiszą dzieła rąk. Oprócz mojego Dali wiszą dwa obrazy namalowane przez moją siostrę i chyba się zmoblizuję, porobię zdjęcia i Wam pokażę.

Obraz który Wam dziś prezentuję to piąta hafciarska praca w moim życiu.
I.    PIESEK - pokażę jak uda mi się go odnaleźć
II.   KWIATY ZŁA - LINK
III.  AFRYKAŃSKIE DRZEWO - mam nadzieję, że wkrótce się odważę Wam je zaprezentować
IV.  LOGO MOJEJ FIRMY - ze względu na możliwość posądzenia o kryptoreklamę - nigdy nie pojawi się na moim blogu, napiszę tylko, że w rameczce wisi w mojej firmie i robi wrażenie, kiedyś nawet szefowa zaprzyjaźnionej firmy chciała zamówić u mnie swoje logo haftem, ale moja dyrekcja pogoniła jej kota :)

Na koniec trochę zbliżeń:

Tytułowe łabędzie i słonie


Mężczyzna, nie znam historii tego obrazu ale może to sam Dali


Surrealistyczne chmurki


W oryginale jest tu cudny księżyc oraz twierdza na wzgórzu - u mnie się to trochę rozmyło


Plaża a w oddali morze

Dla porównania oryginał:



Uwielbiam surrealizm, Dali to dla mnie geniusz stąd ta reprodukcja, obraz fantastyczny, szkoda, że nie udało mi się oddać krzyżykami całego kunsztu, teraz wiedziałabym jak otrzymać świetny efekt, ale raczej już na niego się nie skuszę. W planach mam inny obraz Dalego, wiem że go kiedyś wykonam a Wy będziecie świadkami tego wydarzenia :)

Dziękuję za wszystkie komentarze, strasznie miło się je czyta :)
JolaWu: Uśmiałam się z tym miejscem, niestety nie jest tak różowo jak by moglo się wydawać, ściany są skośne, a na prostych wolna przestrzeń jakby się kurczy :) Mój czas swobodnego wieszania więc powoli też się kończy :)


niedziela, 4 listopada 2012

67. Metryczka dla mojej Mai a przy okazji i jej pokój

Dziś zaprezentuję Wam już w sumie po raz drugi haft z Pszczółką Mają w roli głównej. Tym razem wykonałam metryczkę dla swojej córeczki i kilka godzin temu zawisła w jej pokoju. Maja co rusz podchodzi do niej i mówi: "Dzi Mama" - co w jej języku znaczy "dziękuję mamo" :) Serce rośnie :) Ale choć finał jest w blasku chwały to samo wyszywanie tego obrazka szło mi jak po grudzie. Pierwszy haft na wymianke z Butterfly był gotowy już po półtora miesiąca, a ten wyszywałam ponad pół roku. Podejrzewam, że było to spowodowane tym, że dwa razy pod rząd robiłam ten sam wzór i przy drugim najwyraźniej zabrakło mi tego elementu niespodzianki, jaki odczuwam, kiedy wyszywam coś po raz pierwszy i kiedy powoli wyłania się obraz. Zazwyczaj jestem tak ciekawa efektu, że nie mogę się oderwać od wyszywania i samoistnie szybciej przybywa mi krzyżyków. Ale koniec narzekania oto tytułowa metryczka:



Przy okazji prezentacji nowego haftu na ścianie w pokoju Mai, postanowiłam dodatkowo pokazać kilka migawek z jej pokoju, w jego obecnym multikolorowym wydaniu. Planuję, że jak Maja będzie przechodzić z przedszkolnego w wiek szkolny przerobimy go na bardziej stonowany, planuję klasycznie i może trochę nudnie biel, róż, beż, brąz i może odrobinę bladego cytrynowego. Jednym słowem taką księżniczkową paletę barw :)


Okna zdobią firaneczki, które kiedyś Mai uszyłam. Łóżeczko niezbyt stylowe, ale najlepsze i najpraktyczniejsze na świecie i nie zamieniłabym go na żadne super drewniane. Bardzo polecam takie rozwiązanie przyszłym rodzicom. Łóżeczko ma regulowane dno, w zestawie jest pałąk z zabawkami i przewijak. Ale najpraktyczniejsze jest teraz kiedy zaczął się okres skakania po łóżku i rzucania się na poduchy, Maja ani razu nie uderzyła się w głowę bo nie ma o co.


Pod oknem połaciowym dumnie prezentuje się prezent od Butterfly.





Cat-arzyno: Spróbuj koniecznie powyplatać coś z papierowej wikliny, nie jest to wbrew pozorom takie trudne, wymaga jedynie wprawy.
Annette: Dzięki Anetko za kibicowanie. Może spróbuj poskręcać rurki z białych kartek np z papieru śniadaniowego a potem o pomalowanie kogoś poproś, albo wcale nie maluj - rurki fajnie się łączy ze sobą, więc poszczególne nie muszą być takie długie. Trzymam kciuki.
Anno: Dzięki - pocieszyłaś mnie z tym malowaniem :)

niedziela, 1 lipca 2012

61. Kartka ślubna

Wczoraj moja koleżanka z pracy zmieniła stan cywilny i z tej okazji wykonałam dla młodej pary kartkę ślubną - to już czwarta kartka na moim koncie, w tym trzecia z okazji ślubu. A kilka dni temu dowiedziałam się, że kolejna koleżanka w sierpniu wychodzi za mąż, na pewno więc będzie kolejna, tylko z innym haftem.




niedziela, 6 maja 2012

55. O wszystkim po trochu

Witajcie
Już grubo po Świętach Wielkiej Nocy, ale muszę pochwalić się Wam przecudną kartką jaką otrzymałam od Anetki z blogu Robótki Anetki. Dziękuję Ci z całego serca - jestem wielką szczęściarą, że jestem posiadaczką takich pięknych, malutkich dzieł sztuki jakimi są Twoje kartki.


A ponadto jakiś czas temu skończyłam dwa projekty, jeden to zazdroska bożonarodzeniowa, ale o niej będzie więcej bliżej świąt, natomiast drugim projektem była metryczka dla córeczki Butterfly, którą widziałyście w poprzednim poście. Szczerze powiedziawszy nie lubię tego momentu gdy coś kończę, nie żeby mnie to nie cieszyło, ale zawsze ciężko zabrać mi się za kolejny projekt. Mam zawsze tyle planów, pomysłów, robótkowych marzeń, że nie wiem za co w pierwszej kolejności się brać. Ale kiedy minął mi marazm, rozpoczęłam kolejne projekty i jestem szczęśliwa, bo zawsze robótka jest pod ręką i kiedy tylko mam chwilę coś dłubię. A na warsztacie mam teraz dwie rzeczy. 
Po pierwsze wyszywam kolejną Pszczółkę Maję - tak jak pisałam we wcześniejszych postach - tym razem będzie to metryczka dla mojej córeczki. Przy okazji pokażę Wam mój tak naprawdę ulubiony sposób haftowania - żadnych kratek malowanych pisakiem czy też wyszywanych nitką - tym razem wykreślam wzór.



Natomiast drugi projekt to zasłony, poduszki i bieżnik do mojego dużego pokoju. Kupiłam piękny materiał i zabrałam się już do dzieła. Mam nadzieję, że uda mi się wszystko uszyć.


Na koniec zapowiadam, że wkrótce z okazji skończonego roku mojego bloga zorganizuję CANDY na które już teraz Was zapraszam.

piątek, 13 kwietnia 2012

54. Wymianka z Butterfly

Pod koniec stycznia umówiłyśmy się z Butterfly na wymiankę.
Niedawno nastąpił jej finał, w związku z czym chciałabym pochwalić się tym co stworzyła dla mnie Butterfly i równocześnie pokazać to co ja przygotowałam. 

Umowa miedzy nami była taka, że każda z nas robi prezent dla córeczki drugiej. Obie jesteśmy szczęśliwymi mamami Majeczek, do tego rówieśnic, więc była to ogromna frajda. 

Moja Majka otrzymała przecudną girlandę z chorągiewek ze swoim imieniem, w formie aplikacji oraz fantastycznego misiaka. Girlandka już wisi w jej pokoju, a na widok misia Maja zawołała z wielkim zachwytem MIMI ( w wolnym tłumaczeniu MIŚ) i od tej pory są nierozłączni :)





Ja otrzymałam piękny różany komplecik podkładek pod filiżanki wraz z dużym podkładem np. pod czajniczek lub cukiernicę, który mogę układać albo serduszkiem albo różami do góry, wedle nastroju :) Do tego pasujące serducho - cudnej urody oraz klamerki (są super). To wszystko było niespodzianką, więc musicie wyobrazić sobie tylko moją zachwyconą minę. 




Wszystkie przedmioty wykonane są z najwyższą dokładnością, są piękne, niepowtarzalne i tylko moje :) Jestem przeszczęśliwa.


Ewelinko, jeszcze raz korzystając z okazji bardzo Ci dziękuję za prezenty, którymi mnie obdarowałaś, wszystko ma już swoje miejsce w moim domku i znalazło zastosowanie.


Na koniec pokażę Wam moje prezenty dla Butterfly. 
Pamiętacie tajemniczy haft :), którego szczegółów strzegłam z całych sił ? :) Teraz możecie podziwiać :) go w całej okazałości.
Dla córeczki Butterfly wykonałam pinkeep'a z haftem Pszczółki Mai. Nie byłoby tego haftu gdyby nie życzliwość Chagi z blogu Pasje odnalezione, która użyczyła mi ten wzór - dziękuję Ci Chago jeszcze raz z całego serca. To najładniejszy wzór Pszczółki Mai jaki widziałam. 
Już wkrótce zaczynam haftować ten obrazek jeszcze raz, tym razem będzie to metryczka dla mojej córci.



A dla Eweliny wykonałam biżu w wybranych przez nią kolorach:


Moka: Masz rację ten mój lew to mógłby być Aslan - w ogóle kocham opowieści z Narni, więc byłby taki ukonorowaniem tej mojej miłości :)
Anonimie: Do etykiet używam czcionki: PAPYRUS rozm. 11,5