Na moim poddaszu

Na moim poddaszu
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomalowane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomalowane. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 sierpnia 2014

102. Półeczka na przybory plastyczne

Witajcie po dłuższej przerwie :)
Dziś chciałabym zaprezentować Wam metamorfozę półeczki na przyprawy kuchenne, której zmieniłam całkowicie przeznaczenie. Pomalowałam ją farbą w kolorze jagodowym, potem pokryłam całość bielą i na koniec przetarłam na krawędziach, w niektórych miejscach nawet za mocno :) wydobywając pierwszy kolor. Po przemalowaniu stała się półeczką do pokoju Mai na przybory plastyczne.
Do tej pory czyli w okresie 0-4 lata, Mai pokój tryskał kolorem, ale moja córeczka choć jest jeszcze mała już potrafi wyrazić swoje zdanie na temat ulubionej kolorystyki czy też form i widzę, że skłania się ku wystrojowi księżniczkowemu. Powoli więc element po elemencie dopasowuję pokój do tej cukierkowej wizji.
Oprócz kolorystyki ważne są też meble i ich funkcjonalność. Ostatnio za rozsądne pieniądze zakupiliśmy w hipermarkecie biurko, które zgodnie z naszym zamysłem, będzie naszej córci służyć do momentu, aż pójdzie do szkoły (jest zbyt małe by można było na nim wygodnie odrabiać lekcje).
Kiedy biurko stanęło na swoim docelowym miejscu zaświtał mi pomysł, by nad takim biurkiem zamontować półeczkę przybornik, ale ostatecznie ze względów praktycznych została zamontowana na jednej ze ścianek biurka.



Spojrzenie na półeczkę z bliska:


A tak półeczka wyglądała wcześniej, jak widać miała ubytki, ale w takich sytuacjach świetnie się sprawdza kit do drewna :)



Niedawno nad biurko Mai zakupiliśmy piękną rameczkę, która na razie została tylko powieszona i czeka na włożenie zdjęć. W planie są zdjęcia Mai jak miała 1 roczek, 2 latka, 3 i 4 :)


Odkąd Maja pojawiła się na świecie większość mojej działalności twórczej jest skierowana ku niej, dlatego kolejny post będzie także dotyczył jej pokoju :)

Na sam koniec mały komunikat - w kwietniu mój blog skończył 3 lata, w tym samym okresie napisałam 100 post i żeby tego wszystkiego było mało otrzymałam 500 komentarz oraz liczba obserwatorów przekroczyła 100 osób. Wiem, że to nie są nie wiem jak imponujące wyniki ale dla mnie fantastyczne :) Stwierdziłam, że to fajny moment by przygotować jakąś zabawę. Szczerze powiedziawszy tym razem zdecydowałam, że zamiast honorować poprzez candy przypadkową osobę, która tak naprawdę ani nie obserwuję, ani nie komentuje na moim blogu postanowiłam nagrodzić moich wiernych komentatorów :) Zwycięzcą mojej zabawy jest osoba która pozostawiła jubileuszowy 500 komentarz.
A tą osobą jest: MUNIA :) z blogu MUNIA i NORGE 
Jestem w trakcie przygotowywania niespodzianki :)

Dziękuję za wszystkie komentarze i waszą obecność na moim blogu :)
Z przykrością musiałam ostatnio wyłączyć komentowanie przez osoby anonimowe, jest to spowodowane koszmarnym zalewem spamów.

sobota, 22 lutego 2014

97. Papierowej wikliny trudne początki c.d

Ponad rok temu po raz pierwszy pojawił się na moim blogu post o papierowej wiklinie. To były moje początki, podjęłam wtedy próbę wyplecenia prostokątnego koszyka. Jednak na blogu pokazałam Wam jedynie moje zmagania z prostokątnym dnem. Światła blogowego nigdy nie ujrzał produkt finalny.
Dziś to nadrobimy:) Ostatecznie rok temu moja zabawa z papierową wikliną skończyła się na wypleceniu 3 koszyków, z tym że tak jak przepuszczałam, żaden z nich nie doczekał się malowania :)
Pierwszy koszyk wylądował w koszu na śmieci - kompletna porażka. Drugi koszyk wyszedł ździebko lepiej, choć zwichrowały mi się boki do środka (zdj.*), mimo to został zaadoptowany przez Maję i służył jej prawie rok. Najlepiej wyszedł mi trzeci kosz (zdj.**). Udało mi się w miarę równo poprowadzić ściany w górę, zachować kąty proste i choć nie jest najpiękniejszy to do dziś służy mi do przechowywania aktualnej robótki, niestety z braku polakierowania - jest bardzo miękki, ale raczej nic już z nim nie będę robić, szybciej wyplotę nowy, a ten pójdzie na podpałkę do pieca :) Tak było rok temu.

Niedawno znów postanowiłam pobawić się w skręcanie rurek. Przerwa zrobiła swoje i na nowo musiałam sobie wszystko przypominać. Na szczęście ta technika sprawia mi ogromną przyjemność, więc to nie był wielki problem.
Tym razem powstał koszyk do pokoju Mai. Jest pomalowany na jasno różowy kolor i ozdobiony drewnianymi motylkami (zainspirowała mnie Kasia z Galerii Miau :) )
Oczywiście bardzo dużo brakuje mu jeszcze do doskonałości, ale jestem z niego zadowolona. Wyplatanie z papieru wymaga opanowania kilku rzeczy oraz wypracowania sobie dobrej metody Ja jeszcze się tego uczę.



Tutaj z bliska najlepiej widać jasnoróżowy kolor farby.


A tak prezentowały się koszyki zrobione przeze mnie w tamtym roku:

Zdj.*

Zdj.**

Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze :)

Joanno: Jasne, że możesz wydrukować i użyć etykiet - będzie mi bardzo miło.
Edyto, JoluWu: Dzięki - niedługo przede mną i Mają kolejne wyzwanie przedszkolne, tym razem temat to "Szczecin - moje miasto" :) 

niedziela, 25 sierpnia 2013

87. Do dziecięcego pokoiku

Ostatnio, wszystkie moje twórcze działania są zdeterminowane przez Maję. Wszystko kręci się wokół niej, jej pokoju, jej kariery przedszkolnej itd. :) W związku z tym dziergam, szyję, haftuję, a ostatnio zabrałam się nawet za technikę, za którą chyba w innych okolicznościach przyrody bym się nie zabrała :) Dekupażuję :) 
Opakowania po herbatce granulowanej zamieniłam w urocze pojemniki z księżniczką. Znalazłam fajną serwetkę na której księżniczka jest w czterech różnych odsłonach, więc jeżeli dorobię jeszcze dwa pojemniki z tym motywem to stojąc na półce, będą stanowić fajny komplet.



Pudełko po butach również otrzymało nowe życie. Do perfekcji jeszcze mi wiele brakuję, ale i tak zawsze lepiej wygląda w takiej wersji niż w oryginale zaraz po przyniesieniu ze sklepu. Dzięki malowaniu i lakierowaniu wzmocniło się i jest naprawdę użyteczne i nie trzeba go już chować w szafie.



                                           Inspiracje do stworzenie powyższych przedmiotów czerpałam z www.inspirello.pl

Moje tete a tete z decopuage trochę oddaliły w czasie ogłoszenie szyciowego candy. Proszę o odrobinę cierpliwości - na pewno wkrótce będę miała dla Was niespodziankę.

Edyto: Twoje rady na temat puszki są bezcenne. Co prawda w Szczecinie nie doczekaliśmy się Ikei ale raz na jakiś czas ktoś z rodziny zawsze tam zawita to zamówię sobie od razu większą ilość na zapas. Dziękuję
Petronelko: Serdecznie dziękuję :)

sobota, 9 lutego 2013

75. Zmalowałam ...

Jestem typową zodiakalną wagą, nie potrafię dłużej skupić się na wykonywaniu jednej czynności i skaczę z kwiatka na kwiatek. Myślę, że widać to dobrze po moim blogu, co rusz pokazuję coś z innej beczki. I dzisiaj będzie podobnie, zaprezentować Wam pragnę to co ostatnio zmalowałam.

A jak do tego doszło, że zabrałam się za przemalowywanie przedmiotów. No więc na początku poprzedniego roku wygrałam Candy u Madzi z blogu "Tworzymy Inaczej", otrzymałam wtedy wspaniałe przedmioty do własnoręcznej interpretacji, w stanie surowym, gotowe do malowania. W związku z tym, że nigdy się takim zajęciem nie pałałam, potrzebowałam trochę czasu by psychicznie i sprzętowo i materiałowo się do tego nastawić. Jak widać zbierałam się do tego prawie rok, ale w końcu się udało. A z efektów jestem bardzo zadowolona.

Największym i najtrudniejszym przedsięwzięciem było pomalowanie półeczki na ręczniki papierowe. Udało mi się metodą prób i błędów opracować mój wymarzony kolor beżowy (zapisałam  recepturę w notesie i na pewno będę do tego koloru wracać). Grafikę ściągnęłam z Graphics Fairy i transferowałam metodą na akryl. Malując tą półeczkę dużo się nauczyłam, malowanie to  bardzo wciągające zajęcie i na pewno jeszcze nie raz się do tego zabiorę, szczególnie że udało mi się wygospodarować kącik w naszej piwnicy, gdzie nikomu nie przeszkadza zapach farby czy też pył spod papieru ściernego. Malowanie tak mnie wciągnęło, że malując poszczególne elementy półeczki, pomalowałam również łączenia, co niestety skończyło się kłopotami przy składaniu całości. Poza tym nie ustrzegłam się błędów, w miejscu gdzie jest grafika na pewno widzicie jaśniejsze placki.


Jak widać na kadrze niżej półeczka nie zawisłaby gdyby nie moja córeczka, która z wielkim przejęciem przybijała wyimaginowany gwóźdź :)



Oprócz półeczki wśród wygranych przedmiotów był napis "Kitchen" Pomalowałam go metodą suchego pędzla i zawiesiłam pomiędzy kuchnią a dużym pokojem.




Kolejnym przedmiotem, który wpadł pod mój pędzel, była ramka, którą kupiłam w kontenerku z klamotami o której Wam kiedyś wspominałam. Ramkę pomalowałam z przetarciami w stylu shabby chic.


Od Madzi mam jeszcze formy rybek, za które muszę się koniecznie zabrać. Rybki będą ozdobą łazienki, której cały czas staram się nadawać morski charakter. Ach i jeszcze fantastyczny pojemnik na zioła, też go chcę przemalować. Wszystko przede mną :)

Monroma: Jeżeli chodzi o rozmieszczenie sprzętu w mojej kuchni to ze względu na jej wielkość nie miałam zbytnio dużego pola do popisu i w sumie żadnego innego miejsca na postawienie kuchenki. Jest przy oknie i tyle, a co za tym idzie znalazł się tu i okap. Okap to trochę atrapa, bo nie mamy zrobionego odprowadzenia oparów na zewnątrz, więc nie odczuwam wpływu okna na cug, może jak się tego doczekam nabiorę w tej kwestii doświadczenia. Plusem kuchenki przy oknie jest to że padające światło sprawia, że gotowanie jest przyjemniejsze, natomiast dużym minusem jest chlapiący tłuszcz i mam bardzo często okno do mycia.